broszek ciąg dalszy, ta mi troszkę nie wyszła więc zostaje ze mną... i już ją bardzo lubię :)
nawet nie zdawałam sobie sprawy jak taki mały gadżet może wiele zmienić w wyglądzie zwykłego żakietu...
do znudzenia... :) ostatnio nie mam serca do kamieni, pewnie dlatego, że dopiero teraz kupiłam sobie odpowiednie narzędzia do "trochębardziejprofesjonalnegotraktowaniamodeliny" (czytaj: maszynkę do makaronu :P) i się wciągnęłam :)
dziś Starszy wraca ze swoich wojaży od Babci, będę miała mniej czasu na biżu, ale tak się za nim stęskniłam, że chętnie chwilowo zrezygnuję z tworzenia :)
póki co pokazuję kilka ostatnio zrobionych maleństw, tym razem lepione